– Zobacz mamooooo, jakie fajne litery robiliśmy w szkole – G.wyjmuje z plecaka duże “M” z oczami.
– No bardzo ładne!- mówię przyglądając się zabawnej literce z pofalowanego kartonu.
– M – wyjaśnia mi G.
– M jak mama – mówię wzruszona troszeczkę.
– Nie! Jak monster! – cieszy się G.


Dziś rano w lustrze nie zauważyłam szczególnej różnicy…
🙂


Pozdrawiam
Kura

PS Wróciliśmy po nocy z urodzin. Brodoziak jęczy, że on już jest za stary na życie (czytaj życie po 22.00). :)))