Świt.

Robię w kuchni konstrukcje z kanapek, a tymczasem Brodoziak wpija mi się w ramię. Chichoczę łaskotana brodą.

Przychodzi G. Staje i patrzy badawczo.
– Wy to nic nie robicie całymi dniami (!), tylko się całujecie i całujecie, i całujecie cały czas – mówi z wyrzutem.
– ?
– A dzieci nie ma! – dodaje i odchodzi obrażona*.

G.i A. znaleźliśmy w tym mieszkaniu, jak się wprowadzaliśmy 😉

Pozdrawiam
Kura

PS Obok nasze, podobno całodzienne, hobby oraz rysunek A. (pt. mama i tata).
*Za to Brodoziak oddalił się do pracy, niezwykle zadowolony, że ma takie pasjonujące hobby.