Zebrałam stos truskawek (na plantacji, gdzie można jeść do woli, a za to, co zerwie się do pojemnika trzeba zapłacić).

Przetarłam truskawki przez sitko.
Przetarłam truskawki przez sitko.
Przetarłam truskawki przez sitko.
Mieszałam w garze przez jakieś sto lat..
Dżem.

Przychodzi Brodoziak z pracy.
– Tatooooooo – A.drze się okrutnie lecąc ku drzwiom.
– Co się stało? – pyta zdezorientowany B.
– Mama zrobiła, nawet nie wiesz, co zrobiła. Zrobiła dżem!
– Bardzo się cieszę – mówi B
– I jest taki dobry, taki pysznościowy!
– Świetnie! – cieszy się B.
– Jak ze sklepu! – krzyczy A.

🙂

Pozdrawiam
Kura w załamaniu kulinarnym