Świt. Ciemno.
Zawinięta w wełniany szal, mieszam ospale w garnuszku z płatkami owsianymi.
Wchodzi B.
– Kureczka! – mówi z takim entuzjazmem jakby zobaczył najnowocześniejszą ramę roweru górskiego.
– Cześć – mówię anemicznie.
– Moja kureczka! – B.zachowuje się jakby zapomniał, że widzieliśmy się jakieś 7 godzin temu.
– Dziś Walentynki – mówię.
B.rzuca się radośnie w moim kierunku.
– Ja podchodzę do Walentynek biodynamicznie! – cieszy się, ściskając mnie w miejscu, gdzie normalnie znajduje się talia.


Z okazji Walentynek i nie tylko, dużo miłości, radości i biodynamicznego towarzystwa w życiu.
🙂

Pozdrawiam
KURA
PS Na „zdjęciu” serca dla Was od nas.
PS 2 G.i A. to mistrzynie biodynamicznego wiszenia na szyi