Jedziemy samochodem.
– Chciałabym mieć męża takiego… (okrutny warkot przejeżdżającego tira wypełnia nasz samochód), …który mnie nosi na rękach i obsypuje kwiatami – mówię wzdychając w przestrzeń.

Brodoziak w milczeniu uśmiecha się do wycieraczek.
– Słyszałeś? – pytam mrużąc chytrze oczy.
– Słyszałem – potwierdza B.
– Tak, a co niby powiedziałam? – mówię płasko.
– Chciałabym mieć męża takiego jak ty – szczerzy się Brodoziak.


„Przed wyjściem za mąż skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą gdyż każdy mąż niewłaściwie słuchający zagraża twojemu życiu lub zdrowiu.
🙂

Pozdrawiam
Kura