Jestem u dentysty.
Usta pełne fukających sprzętów.
Nasłuchuję rozmowy pochylonej nade mną dentystki z asystentką.
Ssawka usiłuje zjeść mi język, wiertło świdruje w uchu, a wacik złączył już na wieki policzek z dziąsłem.
Odliczam sekundy.
Panie wesoło opowiadają. W pewnej chwili pani dentystka zamiera.
– A pani co taka dziś milcząca? – pyta zaniepokojona.
– Ża? Nicz fodobneho – szumię.


Relakszuję się…
🙂


Pozdrawiam
Kura