Idziemy ulicą.
Mijamy kobietę z dzieckiem w podobnym do A. wieku.
– Mamo, zobacz! Ta dziewczynka jest taka jak Ala! – macha do mnie G.
– Tak, tak- rzucam niedbale okiem.
– A skąd pani ją ma? – drąży G.
– Nie wiem – odpowiadam leniwie.
– A ja wiem!  – cieszy sie G.
– Niby skąd? – pytam z przekąsem.
– Od taty Brodoziaka ma! – mówi zadowolona G.
– Ską..ą..ąd? – zacinam się.
– No, normalnie! Nasiono dał. Sama mówiłaś!

Mówiłam.
Ale nie podejrzewałam, że jest aż taki rozrzutny…

Pozdrawiam
Kura – żona, miejmy nadzieję, skąpca.