Jestem w kuchni.
Gotuję zupę pimidorowa. 😉
W szafce szukam ryżu (dlaczego ja ciągle czegoś szukam?).
Za słojem z płatkami owsianymi natykam się na sreberko. Czekoladka! Pożeram.

Wchodzi A.
– Mamooo, odplącz mi to – mówi.
Nachylam się.
– A co ty tam jesz!?! – mówi rozglądając się szybko po kuchni.
– Tooo, eee, śledzik z cebulką – mówię od niechcenia i szybko markuję mieszanie w garze.


A od jutra oprócz „śledzika”… pizza, pasta, pesto!
Rzym!
Do 29 maja poza siecią! 🙂 Ale wrócę! Chyba.


Pozdrawiam
Kura

PS Na zdjęciu A. w Rzymie w zeszłym roku.