Ostatki.

Kolorowy tłum.
Oglądamy karnawałowe stroje przybyłych, krążąc w okolicach rynku.
Tu i tam grupka policjantów, przygotowana przynajmniej na koniec świata, stoi w zwartym szyku.
A. podchodzi do mundurowych. Zadziera głowę i przygląda się uważnie z odległości 50 centymetrów. Policjanci ani drgną.
– Czy to przebierańcy? – pyta tubalnie.

🙂

Pozdrawiam
Kura