Sprzątam.
Aby nie podupadać na duchu, wywijam ciałem (czytaj tańczę).

G.i A. przechodzą przez pokój.
– Ale pięknie tańczysz! – G.przekrzykuje odkurzacz.
Oddmuchuję włosy ze spoconej twarzy. Zerkam w lustro na zwichrowana postać z burakowatymi policzkami.
– Jesteś jak prawdziwa, prawdziwa bal, bal… balerona! Naprawdę! – A. cieszy się z mojego talentu.

Utalentowana i szynkowna….

Pozdrawiam
Kura

PS Rysunek G. przedstawia… mnie (jako kukiełkę do papierowego teatrzyku).
Coś w tym talencie jednak jest…