Jedziemy rowerem.
Obok nas przejeżdża samochód z przypiętą polską flagą.
Macham odruchowo do kierowcy. (Mam takie skrzywienie psychiczne, że wszystkim Polakom mówię „dzień dobry”. Tak. To silniejsze ode mnie. Tak, wiem. To prawdopodobnie nie jest normalne 😉 ).

– Czy to były Polaki? – pyta A.
– Raczej Polacy, skoro przypięli sobie polską flagę – mówię.

Przejeżdża kolejny samochód bez flagi.
– A ten pan był Niemiecem?- A.drąży swój ulubiony temat tożsamości narodowej.
– Być może. A ty kim jesteś? – pytam przy okazji, jak zwykle podstępnie.
– A ja po prostu mieszkam w tym kraju – mówi A.
– Czyli gdzie?
– No tu – A.robi zamach ręka wizualizując ogrom kraju wokół.
– A jak ten kraj się nazywa – nie daje za wygraną.
– No, Polen przecież – mówi A. z niecierpliwością.
🙂

Jawohl…
=D
Pozdrawiam
Kura

PS Na rysunku rozwiązanie dylematu przez wahająca się kibickę przed jutrzejszym meczem Polska – Niemcy