Świt. Ciemnica za oknem.
Zrobiłam już pakiety śniadaniowe dla wszystkich, uprasowałam, wstawiłam pranie, odgruzowałam zwały butów w przedpokoju.
– Wstawajcie, wstawajcie, wstawajcie! – nawołuję bez sensu od jakiegoś czasu.
– Jesce 5 minut, jesce 3 i 2, 8!
– Wstaaaawaaaajcie!
– Wstaaaawaaaajcie!
– Wstaaaawaaaajcie!

Mamy jeszcze 5 minut do wyjścia (mamo, narysuj mi pieska, te buty są krzywe, kot mi zjadł rękawiczkę, ale ładny paproch).
Udało się wyjść.
Lecimy dzikim truchtem do przedszkola.



Minęło kilka godzin. Odbieram A.
– I co jak tam w przedszkolu? – pytam w drodze do domu.
– Fajnie. A wiesz co pani powiedziała?
– Nie wiem.
– Żeby mama wstawała wcześniej.

!!!!!
Pozdrawiam
Kura